SENEGAL

Senegal Północny pojawił się na naszej trasie tak mimochodem. W planach miałem odwiedzenie Południa tego kraju. Zwłaszcza Menekundy. Strasznie żałuję. Nakupiłem gadżetów dla tamtejszej szkoły. Targałem je w plecaku przez całe dwa tygodnie. Niestety nie wyszło. Może następnym razem.


Nasz Senegal ograniczył się siłą rzeczy do odwiedzenia jednego parku (Fathala) oraz kilku wiosek. Obserwacje? Senegalczycy są mniej .... wylewni.
Idąc po gambijskiej wsi słyszysz od niemal od każdego przechodnia "Hello,how are U?". W Senegalu  stajesz się anonimowy. Nikt cię nie pozdrawia,nikt nie interesuje się jak ci minął dzień. Czy są mniej przyjaźni? Nie. Może mniej wylewni (czyt. natarczywi). Z drugiej strony po przyjeździe do Senegalu  usłyszałem od dwóch rabunkach i gwałcie na dziewczynie z EU. Takich wiadomości w Gambii nie uświadczyłem przez cały pobyt.
Czy należy się więc obawiać  samodzielnych podróży po Senegalu? Nie. Należy podróżować z głową.
Jedno jest pewne. Senegal muszę jeszcze raz odwiedzić.
Ten kraj ma wiele możliwości i wiele do zaoferowanie. Takie liźniecie- 3 dni- to zbyt mało by cokolwiek powiedzieć.
Africa Strike to przecudne miejsce. Warto tam spędzić 2-3 dni. Chociażby po to by zmyć z siebie w ciepłej wodzie i basenie piasek i pył z drogi. Zimne piwo i niezła kawa z EKSPRESU to kolejny plus. I to wszystko za niecałe 90 zł za pokój dla dwóch osób z klimą. Gorzej ze śniadaniem.  Francuskie. Ale nie można mieć wszystkiego. Koncek ciasta z dżemem i kawą to ponoć śniadanie.


Nie dla mnie. Moja była zachwycona.
Jo nie .
Ale...
Było tam tanio i fajnie.
Jedno jest pewne . Piwo z Senegalu jest o 100% lepsze niż te z Gambii.
































Brak komentarzy:

Prześlij komentarz