GAMBIA


Gambia... Planowałem dwa lata temu. Potem była rewolta. Teraz wyszło. To i tak lepiej niż z Syrią. Mój syn tam poleciał. Ja się spóźniłem. Nie zobaczę tego co zobaczył mój syn. I to nie jest moja wina. To wina .... ? Głupoty... ? Strachu... ? Bezmyślności ... ?  Stawiam na pieniądze i interesy. Ktoś ten burdel musiał pierwotnie sponsorować. Broni się nie kupuje w sklepie. ( Tu autor  postanowił zahaczyć o Krym i Donbas, ale..).

Wracając do Gambii. Nie będę ukrywać. Bałem się. Kolejna wizyta w obcym kraju bez... Bez znajomości czegokolwiek.

Plany związane z podróżowaniem "lokalsami" zostały zweryfikowane w 20 minut po przylocie. Mieliśmy zbyt mało czasu na takie pomysły.
Nie chcę tu odstraszać kogokolwiek od podjęcia próby zwiedzenia Gambii  lokalnymi środkami komunikacji. To jest możliwe. W obrębie "wybrzeża" nawet łatwe. Ale...

Masz dwa tygodnie. Niby dużo. Zwłaszcza ,że cały kraj to obszar województwa w Polsce. Wyjąwszy wodę ...małego województwa. Jednak... Tu naprawdę porusza się REALNĄ prędkością 10-20 km na godzinę. WSZĘDZIE, nawet przy lunchu (obiedzie) musisz poświęcić 1-2 godzin oczekiwania. Do tego kontrole .. policji,wojska, służb lokalnych ... To wszystko powoduje,że 100 km  to 4-5 godzin. Przy dobrym przewodniku.
I tu uderzę w kwestie WYNAJMU samochodu. nie zalecam.  Wynajem na potrzeby zwiedzenia"wybrzeża" OK. Ale samodzielne ruszyć wynajętym samochodem?
Da się. Ale ...czas.. i spokój...

Z drugiej strony... Gdzie się śpieszyć? Alagie  zawsze trafiał w porę.
Kim jest Alagie opowiem później.
















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz